Drugie urodziny Oliwki. Tym razem bez większej pompy.

drugie urodziny

Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. Pamiętam ten ból, tą radość, te znaki zapytania których miałam chyba z milion. Ale wtedy zaczął się nowy rozdział w moim życiu.

… tfu tfu, w naszym życiu.Dwa lata temu, 1 października o godzinie 3 rano obudziłam się czując właśnie TE skurcze. Myślałam, że nie będę wiedziała jak je rozpoznam, a jednak nie było to takie trudne…

Wtedy nie ogarniał mnie strach, nie czułam obaw czy będzie dobrze i strachu czy będzie bolało. To była raczej ekscytacja. Trochę ciekawość, trochę podekscytowanie.

Około 6 rano byłam już w szpitalu i notowałam coraz mocniejsze skurcze. Leżałam i czekałam, a tam oprócz skurczów nic. O jakimkolwiek rozwarciu to ja mogłam sobie tylko pomarzyć, a póki co rozkoszowałam się bólem, który rósł w tempie ekspresowym.

O godzinie 14 odeszły mi wody, pojechałam na porodówkę, a tam rozwarcia całe g… Pamiętam jak położne kazały mi spacerować, relaksować się na piłce, a ja minimalną ulgę czułam leżąc.

To leżałam i gryzłam prześcieradło.

Od początku chciałam być twarda, rodzic bez znieczulenia. Wytrzymałam do 3 centymetrów…potem wjechał zastrzyk.

A po długich godzinach, 2 października o godzinie 1:10 urodziła się Ona. Moja największa miłość, moja córeczka, która dzisiaj kończy 2 lata.

Powiem Wam, że ten czas zleciał jak szalony, bo mimo że ciągle pamiętam te kolki, bolące piersi, nieprzespane całe noce, to minęło już tyle czasu. W ogóle ten czas strasznie zapiernicza, z dnia na dzień ona jest starsza, mądrzejsza, sprytniejsza. Taka fajna, że aż żal mi tych pędzących dni, tygodni, miesięcy…

Co do samych urodzin, to wyszliśmy w tym roku z założenia, że nie ma co szaleć, Oliwia nie jest jeszcze w tym wieku, żeby wymyślać w jakiej tematyce mają się prezentwać ozdoby, tort i prezenty, dlatego ograniczyliśmy się tylko do małego tortu bez twarzy Peppy na szczycie i domowej pizzy w gronie najbliższych. Zrezygnowaliśmy z ozdób takich jak serpentyny, balony, trąbki. Myślę, że gdyby na stole królowała Peppa byłby szał, ale tak samo byłoby w towarzystwie Binga, Pony i innych boahterów, którzy aktualnie są na topie u nas w domu. Ona na tym etapie cieszy się ze wszystkiego.

Ważne, że mogliśmy być tego dnia razem. Chociaż mowa tu raczej o dwóch dniach, gdyż zaczęliśmy świetować w niedzielę tym tortem i pizzą, a skończyliśmy w poniedziałek resztą tortu do porannej kawy i zimną pizzą, którą zjedliśmy bez odgrzewania.

Dlaczego tak? Prawidłowo urodziny wypadały w poniedziałek, ale jako że ten dzień w moim przypadku musiał zostać niemal w całości przeznaczony dla pracy, to troszkę musieliśmy przyspieszyć. Przecież świętować trzeba tak czy siak :)

Myślę, że za rok nadrobimy i będzie impreza z pompą. Jako trzyletnie dziecko na pewno Oliwia będzie miała więcej do powiedzenia, a wtedy już nasza wizja niekoniecznie będzie brana pod uwagę. Chociaż przyznam, że takie świętowanie tylko we trójkę kusi mnie i może będziemy też organizować urodziny w takiej wersji.

Teraz jako matka dwuletniej córki myślę sobie, że co tam 23 godziny porodu, ten ból i kilka wylanych łez. Cały czas to pamiętam i nikt mi nie powie,że ból się zapomina. Nie zapomniałam. Za to teraz mam tego rekompensatę, która codziennie mi pokazuje, że mam dla kogo budzić się rano, wstać, uśmiechać się od ucha do ucha. Mam córkę, która kiedyś będzie moją najlepszą przyjaciółką, a ja zrobię wszystko żeby też dla niej taką przyjaciółką być.

W 100% się zgadzam, że swoje dzieci kocha się z dnia na dzień coraz mocniej. Ja kocham i nie wyobrażam sobie innego scenariusza.

Dumna jestem. Cholera! Naprawdę dumna!

A jej codziennie powtarzam, że ją kocham i tej milości uczę ją.

Każdego dnia siedzimy z Darkiem powtarzając sobie, że mamy najfajniejszą córkę na świecie i że odwaliliśmy kawał dobrej roboty.

drugie urodziny

drugie dziecko

drugie dziecko