Dziecięcy pierwiastek. Ty też masz go w sobie

dziecięcy pierwiastek

Będąc dzieckiem każdy z nas chciał bardzo szybko być dorosłym, uciec od rodziców, usamodzielnić się. Nie będę teraz pytać „Po jaką cholerę?!” bo chyba nikt nie zna na to dobrej odpowiedzi, za to chcę zapytać ile jeszcze w Tobie z tego dziecka zostało? Czy pielęgnujesz swój dziecięcy pierwiastek?

Kiedy stajemy się matkami czujemy odpowiedzialność za tego małego człowieczka, chcemy zapewnić mu bezpieczeństwo, jak najlepszy start, zrobić wszystko dobrze. Czasami niestety widać jak matki przejmują się rolą aż za bardzo, zapominają że można cały ten proces potraktować trochę tak na luzie i samemu przy tym lekko „zdziecinnieć”.

W jakimś stopniu tęsknię za tą beztroską dziecinnością, zabawami przez cały dzień z szybką przerwą na jedzenie i znowu ganianie po podwórku. Ja doskonale pamiętam jak całe lato potrafiłam bawić się z koleżankami i kolegami biegając po piwnicach, układając piosenki bez żadnego sensu, budując domki z siana, czy grając w badmintona całe popołudnie. Oj wiele tych zabaw było i muszę przyznać, że wyobraźnia dziecka nie zna granic jeżeli chodzi o robienie czegoś fajnego w czasie wakacji.

Wracając jednak do sedna, kiedyś było super być dzieckiem, a dzisiaj swój dziecięcy pierwiastek potrafisz wykorzystać? Ja chyba nigdy do końca nie dorosnę. Nie wyobrażam sobie być przez cały czas poważną kobietą, która do wszystkiego podchodzi z powagą i bez uśmiechu na twarzy. Jest we mnie coś z dziecka, ale lubię ten stan, bo naprawdę ułatwia on komunikację z moją córką, a z tego co widzę ona nie narzeka na niektóre zachowania swojej matki.

Bycie dzieckiem. W pierwszej kolejności na myśl przychodzi mi nic innego jak oglądanie bajek. Kiedyś nie było wielkiego wyboru, Cartoon Network był po angielsku (może to i dobrze, bo akurat tamtych bajek polecać nie będę), a coś fajnego leciało tak naprawdę tylko w dobranockach. Internetu nie było, Pixar nie kręcił Nemo, Epoki Lodowcowej czy innych tym podobnych i jak nie wypożyczyłaś albo nie nagrałaś bajki na kasetę VHS to zwyczajnie jej nie miałaś. Dzisiaj wybór bajek jest ogromny, kanałów dla dzieci jest jeszcze więcej, a Ja jako matka staram się wybierać takie bajki, żeby były bezpieczne dla mojego dziecka. A no tak, bo Ja puszczam córce bajki i chyba sama bardziej się ekscytuję ich oglądaniem, ona jest jeszcze na to trochę za mała. Nigdy nie uważałam, że oglądanie bajek przez dorosłych jest obciachem, wręcz przeciwnie. Ile można gapić się na tą sensacje, thrillery czy inne mordobicia? I chociaż komedie też bywają śmieszne, to puszczenie raz na jakiś czas fajnej bajki na pewno wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie.

Będąc dorosłym czasami też trzeba umieć bawić się jak dziecko. Pamiętam jak mieszkając na stancji ze znajomymi siedzieliśmy o północy w kuchni i nagle zaczęła się burza. Lało jak z cebra, a my uznaliśmy że fajnie będzie poszaleć w deszczu. Wyjście na pełnym spontanie, mnóstwo śmiechu i moment który na pewno będę wspominać za każdym razem z uśmiechem na twarzy. Nie ważne, że miałam wtedy zdecydowanie więcej lat niż naście, ale w niczym to nie przeszkadzało żeby skakać po kałużach . Tak samo jak wiek nie przeszkadza w jedzeniu waty cukrowej, puszczaniu baniek mydlanych, czy jechaniu cały dzień na słodyczach.

Pozwólmy sobie na bycie dziećmi, nie żyjmy całymi dniami pracą, rachunkami, sprzątaniem, gotowaniem. Jeżeli zatracimy w sobie choć odrobinę dzieciństwa, wtedy to nasze życie będzie o kant dupy rozbić.

Przecież to właśnie życie jest dla nas, a nie my dla życia.

Nie chcę być dla mojego dziecka narzekającą i wiecznie ubolewającą nad życiem matką tylko kimś kto pokaże, że oczywiście są obowiązki, są rzeczy ważne do zrobienia, ale też są momenty kiedy możemy wrzucić na luz i uwolnić w sobie młodszą wersję siebie.

Tylko z tymi słodyczami polecam uważać, metabolizm nie ten i nasze biodra zdecydowanie nam za to nie podziękują ;)

  • „Nie chcę być dla mojego dziecka narzekającą i wiecznie ubolewającą nad
    życiem matką tylko kimś kto pokaże, że oczywiście są obowiązki, są
    rzeczy ważne do zrobienia, ale też są momenty kiedy możemy wrzucić na
    luz i uwolnić w sobie młodszą wersję siebie” -> podoba mi się to stwierdzenie ;) Brawo!