Dziś jest ten dzień…

 

… kiedy najchętniej rzuciłabym to całe blogowanie, to całe macierzyństwo i w ogóle wszystko inne w najciemniejszy kąt lub po prostu w cholerę. Dzisiaj wcale nie chce mi się pisać ani rozmawiać, nawet kawa mi dzisiaj nie smakuje.

W ogóle wszystko dziś jest do dupy!

Też tak macie czasami?

Żebym jeszcze była w pracy, to może jakoś bym odreagowała, ale jak na złość siedziałam w domu, a moja córka po dwóch dniach widzenia matki tylko po parę godzin postanowiła przypomnieć mi jak to jest mieć dwuletnie dziecko z niezłym charakterkiem.

Dzisiaj nawet gotowanie mi nie szło, szkoda że tego samego nie mogę powiedzieć o jedzeniu… Nawet nie starałam się z tym walczyć, nie próbowałam niczego zmienić. Po prostu poddałam się swojemu nastrojowi odliczając czas do końca dnia.

Niech już ten dzień się skończy.

Plany miałam zacne. Tyle chciałam zrobić, tyle napisać, a wyrobiłam może 10% planu.

Jedyne o czym dziś marzyłam, to kąpiel i tutaj też zawiodłam. Piana zniknęła po krótkiej chwili, naliczyłam ze trzy zacięcia przy goleniu nóg, a plaster na nos nie pozbawił mnie praktycznie żadnego wągra. Oczywiście nie to, żeby ich tam nie było tylko jakoś kleić się nie chciały do tego czarnego świństwa.

Mogłabym ten stan zwalić na zbliżający się okres, ale o tym nie ma mowy, bo to raczej czas owulacji. Więc może moje jajeczka domagają się gościa? No niestety, jeszcze muszą poczekać. Mogłabym też obwinić Darka, tylko za co skoro od rana był w pracy. Chociaż jemu i tak się dostało.

Dzisiaj po prostu jest ten dzień. Dzień który przyszedł i zaraz sobie pójdzie, a ja zwyczajnie muszę przeczekać. Najgorzej tylko, że kiedy tak się na coś czeka, to ten czas okropnie się wlecze…

  • Gośka Budzowsk

    Też tak mam zlość aż kipi

  • Katarzyna Wójcik Respendowicz

    No cóż, też tak mam:) na szczęście tylko czasami.