Jak upłynęło mi pierwsze 20 tygodni ciąży.

20 tygodni ciąży

We wtorek oficjalnie kończę połówkę mojej drugiej ciąży i zdałam sobie sprawę, że nie napisałam tutaj jeszcze nic na jej temat. Zresztą ostatnio w ogóle tu nie zaglądałam, bardziej skupiałam się na FB, IG i w sumie dobrze mi to zrobiło. Przestałam czuć wewnętrzną presję, że muszę coś napisać na blogu. Ale dzisiaj zwlokłam tyłek i  jestem tu z Wami nadrabiając zaległości, czyli ostatnie 20 tygodni mojgo życia.

Zacznę od tego, że bardzo chciałam zajść w tą ciążę. Tak jak do pierwszej podchodziłam z cierpliwością, tak tutaj trochę mi zależało na czasie. Powody były dwa, pierwszy to praca i sytuacja w niej, która doprowadzała mnie codziennie do ogromnego stresu i czającej się tuż za rogiem depresji , a drugi to oczywiście fakt, że chciałam rodeństwa dla Oliwki, z różnicą wieku około trzech lat (no tak sobie zaplanowałam).

Z lekkimi komplikcjami udało się i zaszłam w ciążę, która w przeciwieństwie do poprzedniej zapiernicza jak szalona i ten dwudziesty tydzień bardzo mnie zaskoczył. Tak szybko się go nie spodziewałam.

Moje samopoczucie w ciąży

Pierwszy trymestr przywitał mnie porannymi mdłościami. Na szczęście obyło się bez towarzyszących im często wizyt w toalecie, ale i tak dla mnie codzienne przebudzenie i wstanie z łóżka były koszmarem. Na jedzenie nie mogłam patrzeć i o nim myśleć, a z drugiej strony musiałam coś zjeść bo czułam się jeszcze gorzej. Wciskałam więc w siebie jakiś jogurt, serek czy bułkę z żółtym serem. W żołądku miałam wieczną rewolucję, czy siedziałam czy leżałam czułam się jak na wielkiej łodzi, unoszącej się na wielkich falach, z jeszcze większa chorobą morską.

W drugim trymestrze stanęłam już twardo na ziemi i nic mną ne bujało. Zachcianki były raczej przyziemne, ale w nieodpowiednim momencie (często wtedym gdy wszystkie sklepy w pobliżu były pozamykane).

Przywitało mnie jednak uczulenie, które objawiło się nie byle gdzie, bo na twarzy. Przez miesiąc byłąm spuchnięta, czerwona, z mega suchą skórą która swędziała jak cholera. Wtedy pomyślałam, że najprawdopodobniej tam w środku siedzi siostra Oliwki, a nie brat. Po prostu przebieg tej ciąży zaczął przypominać poprzednią. Wstępnie potwierdziły się moje przypuszczenia na ostatniej wizycie u lekarza, ale jak to ja, jeszcze w myślach nie tonę w różu (chociaż imię już wybrałam).

Nasze mieszkanie

W międzyczasie zaczeliśmy remont naszego nowego mieszkania, o którym trochę pisałam TUTAJ. Chciałabym pokazać już całość, ale niestety daleko nam jeszcze do zupełnego wykończenia. Stworzę kilka postów na ten temat, bo kilka z Was pisała do mnie prosząc o więcej informacji odnośnie urządzania itp. Ale to wszystko odwlecze się trochę w czasie z uwagi na to, ze niestety na zrealizowanie każdego etapu trzeba czekać. Zamówienie czegokolwiek wiąże się z czasem oczekiwania i od ręki nie da się zrobić wszystkiego.

Mimo to już jestem zakochana w tym miejscu, napatrzeć się nie mogę, zachwycam się nim każdego dnia i codziennie zalewam Was zdjęciami na Instagramie (jeżeli nie ma Was tam jeszcze, to nie traćcie czasu).

Zaprzyjaźniłam się z Netflixem

Pierwsza połowa przypadła na okres mało sprzyjający długim spacerom, zabawom na świerzym powietrzu, a bardziej skupiła się na przeziębieniach, smarkach z nosa, marudzeniach, itp. Ja jako zła matka pozwoliłam sobie czas spędzany bez dziecka spędzać przed telewizorem. Moje samopoczucie na początku było tak kiepskie, że pokłóciłam się ze sprzątaniem, gotowanie, robieniem zakupów. Chciałam leżeć i czekać, aż minie ten początek i w końcu odżyję.

Seriale z Netflixa, które oglądałam na bieżąco skończyły się bardzo szybko i zaczęłam odświeżać sobie te które kiedyś uwielbiałam. Przerobiłam „Once upon a time”, „Gilmore Girls”, „Pamiętniki wampirów”, im więcej sezonów tym lepiej.

Podsumowując te 20 tygodni, cieszę się że dobiegają końca. Teraz zaczynam drugą połowę, ale w najpiękniejszą porę roku, delektuję się każdym dniem, każdym promieniem słońca, planuję w głowie wielkie rzeczy i naprawdę myślę pozytywnie.

  • Bardzo się cieszę,że się wam udało❤ sama po cichu czekam aż bedziemy mogli mieć kolejne😊

    • Ania Nawojczyk

      W takim razie trzymam kciuki ✊🏼😘