• Home
  • /
  • Wnętrze
  • /
  • Jasny dywan przy małym dziecku? Moje doświadczenia

Jasny dywan przy małym dziecku? Moje doświadczenia

jasny dywan

Dom to miejsce gdzie musi być przytulnie, ciepło, rodzinnie, takie wartości teraz wyznaję. Nie jestem zwolenniczką dużych, zimnych przestrzeni, a jeżeli już w takiej mieszkam to robię wszystko żeby ją ocieplić. W zeszłym roku kiedy mieszkaliśmy w większym mieszkaniu za priorytet postawiłam sobie żeby było tam przytulnie, tak super „cozy”.

Przede mną był cały rok urlopu macierzyńskiego i chciałam żeby dobrze mi się tam spędzało czas. Wiadomo, świeczki swoją drogą, ale dywan…no zdecydowanie chciałam chodzić po mięciutkim dywanie gołymi stopami, w głowie miałam obrazek wspólnych zabaw z dzieckiem na nim. Normalnie sielanka. W końcu przyszedł czas, że doczekałam się dywanu idealnego, kupiliśmy śliczny, miękki dywan, Strzał w dziesiątkę. Wszystko się sprawdziło, leżenie na nim czasami nawet całymi dniami, zabawy z córką, psem, wieczory we dwójkę też na dywanie. Generalnie kanapa poszła w odstawkę, a najbardziej skorzystał na tym Szczepan bo cała była dla niego.

Mówiłam o robieniu wszystkiego na dywanie? Mówiłam.

Przez pewien okres plułam sobie tylko w brodę, że przy tak małym dziecku wjechał u nas tak jasny dywan. Dzisiaj jest on mapą tego co na dywanie było jedzone, pite, plama kawy kiedy Oliwia chciała zobaczyć co babcia ma w kubku, plamy soku kiedy Oliwka odkryła że przechylając kubek coś z niego wylatuje i robi fajne wzorki na dywanie, do tego jeszcze inne, różne ślady pokazujące że rzeczywiście ten dywan to centrum naszego obecnego życia.

Próby czyszczenia jak najbardziej były, coś tam znikło, coś doszło, ogólnie już się przyzwyczaiłam. Przy dziecku nauczyłam się nie traktować takich pierdół jak końca świata tylko szukać sposobów żeby jakoś z tym żyć.
Znalazłam…światło świeczek i lampek choinkowych. Naprawdę przytłumione światło wiele potrafi ukryć…
Praca w dzień. Służby w ciągu dnia uniemożliwiają mi oglądanie tych bohomazów na dywanie w świetle dziennym, także udaję że wcale ich tam nie ma.

Dajcie mi tutaj teraz te wszystkie reklamowane w telewizji środki i te pewne siebie rozpoznawalne polskie gwiazdy, którzy zarzekają się że ich środek jest THE BEST OF THE BEST.

Naprawdę chętnie przyjmę Chajzera do domu, który zapuka do drzwi i zapyta czy może u mnie przeprowadzić test.

Polecam czy odradzam jasny dywan przy dzieciach?

Powinnam chyba krzyczeć NIE!, ale tego nie zrobię. Jak to z kobietą bywa, jej zdanie jest nieprzewidywalne i tak też jest w moim przypadku. Nie zamierzam ze względu na jakieś tam plamki rezygnować z jasnych dywanów. Nie boję się wywabiania, nie wali mi się świat z chwilą kiedy na dywanie widzę plamkę po sosie pomidorowym czy innym specyfiku kolorem odbiegającym od koloru podłoża na które upadł. Zawsze wychodziłam z założenia, że dom to nie muzeum tylko miejsce gdzie muszę czuć się najbardziej swobodnie. Sanepid nie wejdzie mi na chatę przez kilka plamek na dywanie.

A może Wy znacie jakieś złote metody na walkę z tymi bardziej upartymi plamami?