Małe mieszkanie ma swoje plusy. Czyżby?

małe mieszkanie

 

Kiedy w 2014 postanowiłam kupić swoje własne, małe mieszkanie nie sądziłam, że, tak szybko nadejdzie czas na zmianę jego na większe. 32 metry uważałam za urocze, przytulne i takie w sam raz dla mnie. Więcej metrów nie potrzebowałam. Do chwili aż na horyzoncie pojawił się mój rycerz na białym koniu, pies a wkrótce po tym dziecko.
W sumie to wszystko zajęło mi jakieś dwa lata, tylko dwa lata i moja radość z posiadania tego malutkiego, przytulnego gniazdka tylko dla mnie jakoś się ulotniła. W między czasie, przez pierwszy rok życia z dzieckiem pomieszkaliśmy w większym lokum co minęło szybko i nadszedł czas na powrót do mojej dziupli.
Teraz jesteśmy tutaj, mała sypialnia, salon (no salonik) z aneksem kuchennym, łazienka z ubikacją i w zasadzie tyle. Wszystko zgrabnie ulokowane w lekko ponad trzydziestu metrach kwadratowych, a wśród tego my, pies i dziecko plus masa rzeczy baaaardzo potrzebnych…

…niestety piwnicy się nie dorobiłam.

Na pierwszym miejscu najważniejsza jest organizacja.

Jeśli postawisz na tzw. spontan, to utoniesz we wszystkich gratach. Niestety tutaj nie ma miejsca na pokój-składzik, tutaj jeden pokój to prawie połowa mieszkania więc o artystycznym nieładzie zapomnij. Każdy kąt się liczy. Jeżeli jest miejsce gdzie zmieścisz karton na drobiazgi, wsadź tam ten karton. Pod łóżkiem pusto? Zagospodaruj. Naprawdę przy braku piwnicy, małym dziecku, minimalizm w urządzaniu takiego mieszkanka na długo się nie sprawdzi.
Zaprzyjaźnij się ze słowem „sprzątanie”. Chcesz mieć czysty dywan, wolny od wszelkich klocków, spinaczy i zabawek? To za jakieś kilkanaście lat. Teraz szykuj się, że kilka razy dziennie będziesz ćwiczyć schylania.
małe mieszkanie

Goście, goście…

Z przyjmowaniem gości u nas jest tak, że robimy to niezwykle rzadko. Wolimy wyjść z domu niż martwić się o to, czy jest wystarczająco czysto żeby kogokolwiek do nas wpuścić. No cóż, małe dziecko nie jest raczej fanem ładu i porządku i wszelkie próby zorganizowania większego sprzątania często są żmudnym procesem trwającym dwa, a nawet trzy razy dłużej niż normalnie. Dlatego preferujemy wędrówki po domach innych.

Uczysz się

Podobno pierwsze mieszkanie kupuje się po to aby nauczyć się urządzać i mądrze zagospodarować drugie, czyli te właściwe, na całe życie. Nie zawsze tak jest, niekiedy na tym pierwszym się kończy. Nam na szczęście udało się zrealizować plan większego mieszkania i już pod koniec roku okaże się czy czegoś się nauczyłam, bo wkroczę na osiemdziesiąt metrów.

Ogólnie to tragedii nie ma z takim małym mieszkaniem, nie narzekam, bo mimo lekkiej ciasnoty jest fajnie. Oliwia jest jeszcze tak mała, że nie potrzebuje własnego pokoju, a ja myślę że taki mały metraż to plus chociażby dlatego, że jesteśmy razem w kupie i razem spędzamy wolny czas. My z Darkiem mijamy się dosyć często ze względu na nasze służby także każda wolna chwila wcale nie wymaga oddzielnych pokoi i chowania się od siebie po kątach.

A jak jest u Was? Macie jakieś doświadczenia/dobre rady co do mieszkania w „dziupli”? ;)