• Home
  • /
  • Codzienność
  • /
  • O tym, że w końcu znalazłam swoje miejsce w sieci, więc szykuj się na nadchodzącą rewolucję.

O tym, że w końcu znalazłam swoje miejsce w sieci, więc szykuj się na nadchodzącą rewolucję.

motywacja do działania

Nie znam się na pogodzie, na tym całym ciśnieniu, hektopaskalach i innych. Jednego dnia czuję się dobrze, innego mam ochotę rzucać piorunami, a jeszcze innego jest mi wszystko jedno. Takie to niby „babskie” wymysły, pogodowe wykręty i usprawiedliwienia naszego wrednego charakterku.

Na te gorsze dni nie mam wpływu, zwyczajnie czekam aż przejdą i już. Za to kiedy jest ciepło, słońce świeci mi prosto w oczy, a zimowe swetry są tylko złym wspomnieniem, czuje się prawie tak jakbym wygrała na loterii. Podobno z tym właśnie można porównać euforię jaka towarzyszy pojawieniu się pierwszych ciepłych, wiosennych dni. Ja ten stan postanowiłam wykorzystać super efektywnie. W końcu wiosną wszystko budzi się do życia, prawda? Ja na pewno.

Od jakiegoś czasu staram się doszukiwać pozytywów we wszystkim co się dzieje w moim życiu, co widzę, słyszę, przeżywam, co robię. Nawet jeśli ta pogoda jest do bani, to niech taka będzie, pochodzę wkurzona, ale za to bardziej będę doceniać słoneczne dni i moja motywacja do działania będzie silniejsza. Zmieniłam blog, przeprowadziłam się pod inny adres, a to tylko dlatego, że przez ostatni czas tam zamieszczałam same dołujące posty, pełne depresyjnych przemyśleń i negatywnego nastawienia. W pewnym momencie zwyczajnie nie wiedziałam co napisać dalej, żeby zmienić tor, kierunek w którym nagle postanowiłam pójść. Wiedziałam, że takie nastawienie jakie wtedy miałam działało na mnie destrukcyjnie i wtedy postanowiłam sprzedać sobie solidnego liścia w twarz. Po to, żeby w końcu się ogarnąć.

Zrobiłam to tutaj, pod nowym adresem i mimo że długa droga przede mną, to tym razem wierzę że mi się uda i osiągnę sukces. Co prawda, niewiele jeszcze osób wie o istnieniu tego miejsca, ale to nic bo do niczego mi się nie śpieszy. Tym razem jestem po czubek głowy uzbrojona w cierpliwość i zapał do tworzenia czegoś prawdziwego. Nie będzie niczego na siłę, niczego udawanego, a już na pewno żadnego ściemniania. Postanowiłam wypracować w sobie zdolność motywowania się, rozwijania umiejętności pisania i prowadzenia bloga (ojjj…pewnie wiele jeszcze tekstów upłynie;)).

Całe to moje nastawienie zaczęło się zmieniać odkąd jestem matką. Wcześniej, jak popatrzę z perspektywy czasu, bolały mnie jakieś pierdoły, problemy totalnie nie warte uwagi, sprawy zupełnie nieistotne. Macierzyństwo nauczyło mnie jednego, jeżeli w mojej rodzinie nie dzieje się tragedia, to pozostałe kwestie nie doprowadzą mnie do skrajnej depresji i stanu wiecznego zamartwiania się. Nie jestem jeszcze w tym ekspertem, nie zamierzam udzielać w tej kwestii mądrych rad, ponieważ sama się dopiero uczę. Mogę jedynie powiedzieć, że odkąd bardziej stawiam na pozytywne podejście do całego tego życia, to i z każdym rankiem chętniej podnoszę się z łóżka. Jeszcze tylko muszę się zorganizować, żeby znaleźć czas na czytanie. Moja półka aż ugina się od książek, które aż krzyczą do mnie żebym je przeczytała. Ja aż ręce zacieram żeby ich posłuchać. Chcę z Wami, tutaj dzielić się tyloma pomysłami jakie siedzą w mojej głowie. Przynajmniej trzy projekty kiełkują we mnie i jeżeli wypalą, to na pewno znajdzie się tu spora grupa osób, które je pokochają. Wszystko pięknie i ślicznie, ale…Nie! Tym razem bez „ale”. Tym razem wiem, że się uda, bo moje pozytywne nastawienie daje mi kopa w ten lekko przyduży tyłek.

Ostatnio moja koleżanka napisała mi, że nie nadąża za tym moim blogiem, bo ciągle zmieniam nazwy. Rzeczywiście jakoś nie mogłam znaleźć swojego miejsca w tym „blogowym świecie”, nie czułam tego czegoś pisząc pod wcześniejszymi adresami, natomiast teraz jest inaczej. Czuję taki wewnętrzny spokój, że to jest TO, że tutaj jest moje miejsce i za trzy lata, osiągnę cel który sobie założyłam. Długoterminowy, wiem, ale tak jak kiedyś nie podjęłabym się tego, bo czekanie aż tyle totalnie by mnie zniechęciło, tak teraz czuję ekscytację i super mobilizację do działania.

Sama droga i dążenie do tego celu, będą bardzo ekscytujące. Zobaczysz :)

  • Agata Szczygieł

    Hej :) Witaj znów w blogowym świecie – trzymam kciuki i życzę powodzenia :) Ja zaczęłam pisać bloga już też jak zostałam mamą i mimo wielu rzeczy na głowie, to daje mi kopa do działania i rozwoju. Moja półka też ugina się od książek i też mam przyduży tyłek, więc…hmmm… jesteśmy w tym razem? :) Pozdrawiam!