• Home
  • /
  • Ja Matka
  • /
  • Nasze poniesione straty odkąd mamy dziecko

Nasze poniesione straty odkąd mamy dziecko

straty przy dziecku

Straty przy dziecku? Każda matka przyzna mi rację. Odkąd w domu pojawia się dziecko, mamy nie tylko piękne chwile, obrazki rodzinnej sielanki itp., ale także odnotowujemy straty. W każdym domu takie z pewnością były, choćbyśmy przygotowywały się do sprowadzenia naszego dziecka do domu, pochowały wszystko pod klucz, to i tak za każdym razem znajdzie się jakaś luka, jakiś błąd w systemie.Siedząc i zastanawiając się o czym Wam dzisiaj napisać, próbując ukończyć chociaż jeden z trzydziestu zaczętych postów, pomyślałam że zacznę nowy. I tak właśnie powstał post przedstawiający listę czterech „strat” jakie ponieśliśmy odkąd mamy dziecko w domu.

Dywan

Pamiętacie post o jasnym dywanie? Nie miałam problemu z tym, że dzieje się z nim to co się dzieje. W zasadzie dalej uważam, że jasny dywan lub wykładzina to dobry wybór, bo pasuje idealnie do mojego gustu i wyobrażenia idealnego wystroju mieszkania. Zresztą, od czego mamy w tych czasach super piorące odkurzacze, pralnie i fachowców, którzy specjalizują się w zakresie czyszczenia dywanów.

Był okres kiedy na chwilę wstrzymaliśmy się z użytkowaniem tego elementu wystroju wnętrza ponieważ rozpoczęliśmy nieudolny etap „odpieluchowywania” małej i kredki, pomidory czy inne resztki na nim zniosę, ale zapach siuśków już niekoniecznie.

Obecnie dywan wrócił na podogę z uwagi na porę roku i cholernie zimną podłogę, a mała dalej robi w pieluchę…

Ściany

Jakiś czas temu w telewizji była reklama farb do ścian, gdzie producent zapewniał że z tak pomalowanej ściany zmyjesz nawet szminkę do ust. Moja mama oglądając tą reklamę za każdym razem powtarzała, że na pewno taką czerwoną szminkę, jaka była w reklamie, kupi swojej wnuczce żeby mogła też w taki sposób jej używać. Oczywiście z zastrzeżeniem, że tylko i wyłącznie w naszym domu, nie w jej. Kiedy jakiś czas później zostawiliśmy Oliwię u babci na weekend, babcia zadzwoniła że Oliwka ujawniła swój talent malarski i wymalowała ściany u babci w mieszkaniu. Nie była to może szminka, ale kredki też zrobiły robotę.

Zaśmiałam się wtedy, że jednak kochane dziecko wybrało ściany babci i nie skończyło się na naszych. Do czasu jak wróciła do domu. Minął jeden dzień. Kiedy siedziałam z córką w domu, w pewnym momencie zaległa niepokojąca cisza (na pewno to znacie), wstałam z kanapy żeby zobaczyć cóż ona zwiastuje i przekonałam się…

…na moich ścianach w sypialni i przy drzwiach do łazienki moim oczom ukazała boska twórczość naszego dwuletniego dziecka. Po tym zdarzeniu dałam jej jeszcze ze dwie szanse na poprawę, oczywiście wiadomo, że nie wróżyły one sukcesu. Tak jak rysunki spłynęły z wodą i szarym mydłem ze ścian (farba na ścianach jeszcze walczy), tak kredki świecowe powędrowały do kosza.

Czasami jeszcze robi podejście  z długopisem, ale na szczęście nieudolnie względem ścian. Za to komoda i sofa przegrywają w tym starciu…

Zdrowie Szczepana

Powiedzmy, że jeszcze się trzyma chłopak, ale w takim tempie jakim ona go kocha nie wróżę mu pełnej sprawności do końca jego życia. Najbardziej fascynuje się jego łapami i ogonem, przejmuje się chyba tym, że ma za mało fałdek, więc sukcesywnie stara się przemycać mu przysmaki i inne rzeczy, które ostatecznie mogą nadawać się do jedzenia. A jako, że nasz pies nie jest wybredny, to fałdek przybywa w ekspresowym tempie.

Także zdrowie Szczepana z pełną odpowiedzialnością wpisuję na tą listę ;)

Przestrzeń

Oj tak! na 32 metrach mieszkania zdecydowanie ubywa przestrzeni. Szczególnie kiedy na jej miejsce przybywa zabawek, książeczek, ubranek, jeszcze większej ilości zabawek.

Nasze każde wyjścia do ciotek obfitują przytarganiem jakichś dziedziczonych klocków, układanek, misiów itp. One mówią, że to dlatego, bo ich dzieci już się tym nie bawią i bez sensu wyrzucać dobre zabawki, a ja wiem że w ten sposób skutecznie odgracają swoje mieszkania, kiedy u nas zaczyna brakować powoli miejsca na naszą trójkę i psa.

Z takich większych rzeczy to chyba tyle, ale z pewnością lista z czasem będzie się powiększać…

A jak u Was jest z tymi stratami?

Do jutra :)

  • A ja dzieci nie posiadam, więc na temat strat wypowiedzieć się nie mogę