Nie zostawiaj dziecka samego z jego sukcesami

sukces dziecka

Wyobraź sobie stuację kiedy jesteś w pracy, robisz swoje i nagle podchodzi do Ciebie przełożony, przybija Ci piątkę i gratuluje dobrze wykonanej pracy. Co byś wtedy czuła? Zapewne dumę i cholerną satysfakcję, a wraz z tym od razu miałabyś ochotę na więcej, na rozwój, na stawanie się coraz lepszym.A teraz wyobraź sobie, że się starasz, robisz wszystko najlepiej jak potrafisz, ale mimo to masz wrażenie, że inni mają to kompletnie gdzieś, nikogo to nie obchodzi, a skutkiem tego jest zupełna utrata motywacji, brak chęci i zapału.

W której z tych grup widzisz siebie?

A w której z tych grup może widzieć się Twoje dziecko?

Jakim jesteś „szefem” dla swojego dziecka? Motywujesz, gratulujesz, świętujesz z nim jego sukcesy, czy może wcale ich nie zauważasz lub po prostu uważasz, że nie musisz jego chwalić bo to takie oczywiste, że to robi?

Sama nie zliczę ile razy w ciągu dnia przybijam piątkę córce, gratuluję każdego mini sukcesu, cieszę się razem z nią z rzeczy, których osiągnięcie wywołuje uśmiech na jej twarzy. Obserwuję jak się stara, daję jej ku temu możliwość i przestrzeń. A kiedy odniesie swój mały sukces, skaczę razem z nią z radości, tańczę i przybijam piątki.

Jestem tym fajnym „szefem”, który docenia postęp i rozwój, nawet ten mikroskopijny. Codziennie widzę jak moja córka pokazuje mi rzeczy, które udało jej się zrobić. Nie ważne, że czasami nie do końca jej wychodzi. Stara się. Czy spodnie nie na tą stronę, czy buty nie na te stopy, to nic. Za każdym razem pokazuję jej tą właściwą drogę i krzyczę z nią „Hura!”, gdy odniesie sukces.

Cieszymy się z takich pierdół. Dla kogoś z boku to taka pierdoła właśnie, ale dla nas coś ważnego i coś co trzeba chwalić, nie ważne o jakiej porze dnia…lub nocy to się dzieje.

Sukces dziecka, to jedna z najważniejsych rzeczy jakie matka musi świętować ze swoją pociechą. Dla dziecka to ogromny krok w jego rozwoju.

* Może określenie ” szef” nie do końca tu pasuje, ale na pewno wiecie o co mi chodzi. Rozumiecie przesłanie i wiecie, że nie ma w tym określeniu niczego negatywnego. Po prostu takie skojarzenie pojawiło się u mnie podczas pisania tego tekstu.