• Home
  • /
  • Codzienność
  • /
  • Szczęśliwe dzieciństwo. Nie wiem jak przetrwałam kiedyś bez tych 4 rzeczy

Szczęśliwe dzieciństwo. Nie wiem jak przetrwałam kiedyś bez tych 4 rzeczy

szczęśliwe dzieciństwo

Kiedyś dzieciństwo było inne, inne ale fajne. Moje młodzieńcze lata były inne, inne ale też fajne. W zasadzie jak poobserwuję dzisiejszą młodzież, ich zabawy, to w jakiej formie spędzają czas wolny, co mają, to myślę że ja miałam lepiej. W tamtym czasie tak nie uważałam i pewnie gdybym miała możliwość wolałabym mieć to wszystko co jest dostępne teraz, ale  z perspektywy czasu widzę plusy tamtego okresu i czuję sentyment, bo jak kiedyś opowiem o tym mojej córce to nie uwierzy.

Nieuniknionym jest, że moja córka tego wszystkiego co teraz mamy doświadczy, ale kiedyś posiadanie tych rzeczy było naprawdę surrealistyczne.

Telefon komórkowy.

Mój pierwszy telefon komórkowy był rozmiarów cegłówki, był odziedziczony po rodzicach, miałyśmy go na spółkę z siostrą i miałam wtedy jakieś 16 lat. Dzisiaj dzieci dziesięć lat młodsze używają komórek i to niekoniecznie tych z dolnej półki. Kiedyś w modzie były listy, pisałam mnóstwo listów, lubiłam to i do dzisiaj trzymam je, bo fajnie jest czasami wrócić do tamtych czasów. Sama przez komórki stałam się bardziej leniwa i wizja napisania listu już nie jest taka ekscytująca.

Internet.

Zaczęło się od internetu na kabel. Ten charakterystyczny dźwięk łączenia, przez który nijak nie można było zataić przed rodzicami, że zamierzamy pobuszować w sieci. Rzadko się korzystało, bo nie należał do najtańszej z usług, a jak już się zasiadło to tak naprawdę nie bardzo się wiedziało czego w nim szukać. Kiedyś w modzie były głównie czaty internetowe, a jak rodzice kręcili nosem na kolejną godzinę przed komputerem to szło się do kafejki internetowej, które wtedy wyrastały jak grzyby po deszczu.

Fast food.

Pierwszego fast fooda zjadłam kiedy byłam w podstawówce, kolejnego dopiero po jakichś dwóch latach. Mieszkając w małej miejscowości raczej styczności z tym nie było. Jedynie wycieczki szkolne do Warszawy umożliwiały spróbowania tego co teraz jest niemal w każdej trochę większej miejscowości. W zasadzie to nie żałuję, że dostępność niegdyś fast foodów była taka niska. Może dzięki temu dzisiaj nie jestem od tego żarcia uzależniona i z pewnością nie będę zachęcać swojej córki, żeby lubowała się w tym świństwie. Na szczęście świadomość zdrowego odżywiania mocno idzie do przodu.

Spodni z długimi nogawkami.

O! To, to była porażka! Mając w podstawówce grubo parę centymetrów więcej niż najwyższy chłopak w mojej szkole, moim problemem było zawsze kupno spodni. Dzisiaj zachodząc do sklepu nie dość, że wybierasz szerokość, to możesz wybrać odpowiednią długość. Zresztą, dzisiaj nawet te przykrótkie nogawki są modne. Tylko co, jeżeli kiedyś rurek nie sprzedawali w takich ilościach jak dzisiaj? Chodziło się z prostą nogawką sięgającą lekko za kostkę, nie wspominając o dzwonach w tamtych czasach modnych. Zdecydowanie mój wzrost był moim największym kompleksem.

A może Wy też pamiętacie takie „retro rzeczy”, które dzisiaj są rzadkością?